Po pierwsze: 100 lat dla facetów! :)
Po drugie: uwielbiam czwartki.
Po trzecie: uwielbiam okienka. ;)
Po czwarte: od dzisiaj uwielbiam Cafe Galerya. :) Trzeci rok przechodzę obok dwa razy dziennie i dopiero dziś tam byłam. :) No, ale przecież klasa maturalna ma swoje przywileje (a przynajmniej powinna mieć...) ;) Heh, weszliśmy i jak już usadowiliśmy się po niemałych kombinacjach, przesiedzieliśmy tam całe okienko. :) Espresso było przepyszne. I ten pierniczek, który do niego dostałam - też. Szkoda, że tylko jeden... :D Cukier zwinęliśmy na pamiątkę. ;) Hah i mój dowód się przydał, bo niektórym piwa nie chcięli sprzedać. ;P Wielka kartka cała zasmarowana przez nas wierszykami i pierogami, flagami Hiszpanii, nogami w glanach, słonecznikami, kjujikami i bazgrołami bliżej nieokreślonymi... Dynia chciała zwinąć tą płachtę (ukradkiem) do klasowej kroniki, ale stwierdziliśmy, że nieco to za duże będzie... ;) Uważamy za to, że nasz artyzm powinien zawisnąć na ścianie tego fajnego miejsca. ;) Taaak... Zimowe okienka, jak tylko będzie kasa, będą całkiem miłe... :) Tym bardziej, że do szkoły stamtąd mamy tylko rzut beretem i to wcale nie musi być lekki beret, żeby daleko leciał... ;)
Po piąte: no i mają w Galeryyyyi sałatki i różne takie dla wegetarian. :D
Po szóste: uwielbiam "Pszczółkę Maję" :D Heh, dawniej mówiono mi, że jak na swój wiek, jestem bardzo dojrzała i chyba teraz muszę to odreagować... ;)
Po siódme: uwielbiam zapach kawy...
Po ósme: za oknem typowy jesienny wieczór - myży (tak, tak, myży ;) ), chodniki lśnią w świetle neonowych lamp... Trochę mi smutnawo... Ale kawa polepsza humor.
Po dziewiąte: nie znoszę, kiedy ktoś wyjeżdża... Znów zacznie się wyczekiwanie...
Po dziesiąte: koniec. Czas do książek.
stokrotkowo-nadmorska
komentarze [3]
Dni odponiedziałkowe aż dośrodowe były okropne... Ile nerwów nadszarpniętych, ile niepokojów, ile strachu... Ehhh... Ja tu się zamartwiałam, a co dopiero musieli przeżywać jej rodzice... Zniknęła moja duszyczka od serdecznych uśmiechów i spotkań czwartkowo-autobusowych... Wyszła w poniedziałek raniutko z domu i zniknęła... Nigdzie jej nie było tam, gdzie być powinna... Zimna noc też ją powitała zupełnie gdzie indziej... Boże... Ile myśli strasznych... Ale jest, odnalazła się i to najważniejsze. Co za ulga... Choć stres ciągle jeszcze lekko trzymał... No bo jak to tak? Wyjść i nie wrócić... Nadal nie wiem, co i jak... Ale to się kiedyś wyjaśni, a teraz trzeba być. Po prostu być... I uspokoić się...
A środa okropna... Pełna zmęczenia... Teraz zapach mojej herbatki z cytrynką i radosne dźwięki reggae z głośników, odmieniające ten ponury jesienny wieczór... I odpoczynek... Nerwy znikają...
stokrotkowo-nadmorska
komentarze [2]
Ehhhh.... Wczoraj cały dzień w książkach... Żeby to chociaż te potrzebne, znaczy te, które coś mi powiedzą potrzebnego do matury, ale gdzie tam... Niemiecki, matma, WOS... I tak się nie nauczyłam, bo mam chyba zatkany mózg, a czas uciekł... I na co mi to? Po nocy jeszcze czytałam "Przedwiośnie", zostało mi jeszcze ponad 100 stron (z ponad 300)... A dzisiaj okazało się, że to wcale nie na dzisiaj było... No cóż...
Stwierdziłam, że Żeromski miał jakieś niezdrowe zapędy do pomidorów... No tak, właśnie. :) Nie pamiętam, co tam było w "Syzyfowych pracach", ale w dwóch innych książkach są pomidory. Z "Ludzi bezdomnych": Judym o księdzu:"Patrzajcież, jaki to mądry i miły pomidorek..." A już w samym "Przedwiośniu" ciągle rzuca tymi podmidorami, np. Hipolit-"Stęskniłem się za nią, mój drogi pomidorze." Ale pomidory są nie tylko pozytywnym określeniem, bo potem są znów słowa Hipolita (co prawda nieźle wciętego):"Pomidor - won! Pijemy! Czyś ty wąchał proch, pomidorowy jezuito?"
Hmmm... Może Żeromski miał coś do pomidorów, tak jak my do buraków...? :>
Taaak, ta szkoła zdecydowanie źle mi robi na zdrowiu...
A w szkole 3 razy na 3 różnych lekcjach odśpiewane Ani 100 lat i 3 razy cukierki, czekoladki... :) 18-stki w szkole, to jednak dobra rzecz. ;) Aniu, jeśli trafisz tu kiedyś, to ja też po raz 3 życzę Ci wszystkiego naj! :)
Kończąc już tą pisaninę, powiem jeszcze mojemu Najukochańszemu-Brudowi-Agraffowi, że jest genialny i wogóle, wogóle! :D Biedronki i kartki świąteczne z bałwankami rulezzzz! :D :*
No i jeszcze Agraffowe pomysły z kosmosu, jakoby Pietrek skręcał sobie stopę pogujac na tosterze.... buahhahahaha :D Agraff najpoważniej w świecie myślał sobie, że Pietrek skakał po plastikowym tosterze do chleba... Uhahahhahaha... No nie mogę, myśl tygodnia, a może nawet miesiąca! Hihihi ;)
Tylko się nie denerwuj! ;)
Dobranoc :)
stokrotkowo-nadmorska
komentarze [3]
Ufff... Jaka jestem zmęczona... Ale tym razem zmęczeniem, które jest dobre - tzn. zmęczeniem poimprezowym i połażeniowym. :)
Wczoraj 18-stka Łucjowata. :) Łooooj, działo się. :) Już w autobusie, kiedy to Gumisie z Zozolami walczyły z ogromnym kartonem papieru toaletowego w kolorach prawie rasta i oklejały się taśmą klejącą albo wyciągały czerwone trampki... Więcej z nimi nie jeżdżę! ;) Ogólnie przez całą noc pobiegało się po schodach (głównie za Emilusem) i nieźle pobawiło. :) Kocham 18-stki! :)
Stoimy przed budynkiem, Emilus wstaje i mówi: "Idę usiąść na ulicy" i rusza na asfalt... Był środek nocy, ale na Wojska Polskiego zawsze coś jeździ...
A dziś od rana podróże zakupowe. Gdzie ja mam kupić 12 czarnych koszulek w rozmiarze XL i większym w cenie 4 zł??? Śmieszne... Podróże po sklepach i różnych takich miejscach trwały prawie 5 godzin. Rezultat: znalazłam białe za niecałe 5 zł. I nie kupiłam, bo były białe. :D
Nie zdążyłam nawet zjeść obiadu, kiedy pojawił się Brutus, prawie dwie godziny za wcześnie i z bukietem ślubnym. :D Ah te pomyłki. ;) Kwiaty zostały w wazonie, a my na spacer. 2 godziny w lesie i odnalezienie tajemniczej drogi, która wyprowadziła nas do Przęsocina. :D Proponuję zrobić naszą własną wersję mapki dróg w Puszczy Wkrzańskiej. ;) Opracować, wynaleźć najkrótszą drogę do centrum Szczecina (bo zaczęłam już naprawdę wierzyć, że taka istnieje) i robić sobie nią spacery, zamiast podróżować do szkoły w tłocznych 107... ;)
Przepraszam za te wszystkie bzdury, ale to wina dzisiejszego dnia. Jak może nie być śmiesznie w dzień imienin kabaretowych? Przecież dziś imieniny Aurelii i Kleofasa! :D
A na zakończenie kolejna scenka 18-stkowa. ;) Znów siedzimy przed budynkiem, Emilus:"Ja idę do domu". Wstaje i idzie, nie powiem jak, ale idzie. ;) Odchodzi już niezły kawał drogi, ale zawraca. Tłumaczy się:"Tam było nudno." ;)
stokrotkowo-nadmorska
komentarze [5]
No i nareszcie koniec. :)
stokrotkowo-nadmorska
komentarze [3]
23 września
Po pierwsze, to 100 lat dla Łucji naszej Niemoralnej! :* ;) Oj, staruszko, teraz, to już z górki. ;) :P
Myśl, że po tej obrzydliwej środzie jest czwartek znacznie polepsza mój humor. A Ania Oooo! robiąca za Kapitana Haka polepsza go całkowicie. Oj, dawno się tak bardzo nie śmiałam. Aż brzuch bolał. :)
Mam w domu anioła. Szkoda, że tylko tymczasowo. Piękny. A w sklepie cała półka takich aniołów. Chyba się w nich zakochałam. :) Szkoda, że mój anioł wcale nie jest mój...
Lubię nieoczekiwane spotkania. Jak to się dzieje, że zdarzają się one właśnie wtedy, kiedy najbardziej tego potrzebuję? Choć nie zawsze i nie wszystkie... Ale dzisiaj pojawiła się pewna osóbka, której uśmiech zawsze sprawia, że robi mi się tak jakoś ciepło w środku. :) Stała, patrzyła i uśmiechała się chyba najszerzej, jak tylko można. I nic nie mówiła, tylko się uśmiechała. Takim prawdziwym, szczerym, serdecznym uśmiechem. Oj, jak mi tego brakowało...
stokrotkowo-nadmorska
komentarze [4]
22 września
Ehhhhh... :( Paskudnie mi. Gdybym została zwyzywana od najgorszych, czułabym się lepiej, niż po wysłuchiwaniu tych wszystkich kpin... :( A o kogo chodzi? Oczywiście, że PROF.K., bo któż by inny...? Już nawet nie mam siły na niego bluzgać. Tylko niedobrze mi się robi, jak o nim pomyślę... Przepisać się na fakultety do Norka - to mi wszyscy radzą, a mamcik nawet zrobił awanturę, że jeszcze tego nie zrobiłam... Ale PROF.K. będzie się mścił, już ja go znam... Cholerna szkoła. Cholerni nauczyciele. Cholerna reforma. Cholerna matura. Koniec.
Nienawidzę śród i bycia w szkole od 8.00-17.30...
No i co z tego, że jest dzisiaj Dzień Bez Samochodu? Jak się jedzie tym starym pierdzącym i kopcącym gratem, to się zanieczyszcza środowisko chyba bardziej, niż 5 innymi samochodami... Ja proponuję Dzień Bez Autobusu. A do szkoły będziemy zasuwać do Szczecina na rowerku. ;) Spóźnienie gwarantowane, ale taki niemiecki np. może minąć... ;)
I wcale mi nie lepiej od tych myśli. W dodatku jest pierwszy dzień jesieni... Niech mnie ktoś utuli...
stokrotkowo-nadmorska
komentarze [0]
21 września
Stanowczo nie lubię Helgi z cyfrówką u Mafii. :P
stokrotkowo-nadmorska
komentarze [2]
19 września
Problemy międzyludzkie się piętrzą. Olewamy z Helgą naukę i idziemy na herbatkę do naszej zaprzyjaźnionej Mafii... ;) Herbatka roztacza swój owocowo-leśny zapach...
stokrotkowo-nadmorska
komentarze [0]
18 września
Pojechałam na babcino-dziadkową działkę. Właściwie, to uciekłam tam. Przed czym? Przed rzeczywistością, całym zabieganiem, rutyną, która już niedługo znów wkradnie się w moje życie, smutkiem jesiennym, chmurami... Udała mi się ta ucieczka. Nastąpiło całkowite zapomnienie świata. Były tylko jabłka, gruszki, słońce, wiatr we włosach, kwiaty i muzyka z oddali... I nic więcej się nie liczyło. Łapałam rozpaczliwie to wszystko, by to schować i jakoś przetrwać zimę... Ale czy się uda?
stokrotkowo-nadmorska
komentarze [0]
17 września
Oglądałam wczoraj wieczorynkę. "Pszczółkę Maję". :D Genialne. :) Jedna z ukochanych bajek mojego dzieciństwa. :) No i ten głosik... Zawsze byłam ciekawa jak wygląda kobieta, która podkładała głos. ;)
Wieczorem gapiłam się w gwiazdy... Mmmmm... Mogłabym tak godzinami... Te punkciki mrugające z oddali, z całkiem innego świata... Zawieszone gdzieś w czasie i przestrzeni... Rodzące się i umierające... Dające jakąś nadzieję... Zachwycające tysiące ludzi... Nie znam nikogo, kto nie lubiłby się w nie wpatrywać... Zawsze zastanawiała mnie ta fascynacja gwiazdami... Czy gdyby gwiazdy były czymś, co mogłoby być bliżej nas i byłyby przez to bardziej osiągalne, też potrafilibyśmy się nimi tak zachwycać?
"Wszystkie gwiazdy kiedyś spadną. Ale gwiazda to zaledwie mała iskierka z wielkiego ogniska na niebie."
Jostein Gaarder - "W zwierciadle, niejasno"
A teraz nadchodzi już jesień... Rano niesamowicie ostre, świeże powietrze, takie, jakiego dawno nie było. Chłód i ten specyficzny zapach dymu z kominów domów na sąsiedniej ulicy... I promienie słońca, walczące, by jak najmocniej jeszcze rozgrzać ten wrześniowy świat... Trochę mi smutno...
stokrotkowo-nadmorska
komentarze [0]
16 września
Dzisiejszy dzień również obfitował w zdarzenia. :) Po pierwsze - Duczkowe urodziny i tropienie lub ściganie go w celu złożenia mu życzeń (dosłownie i w przenośni), wędrówki ludów po Empikach i Książnicach (okienka to jednak dobra rzecz) i różne takie tam. ;) Nie macie pojęcia, jak genialnie jest mówić do kogoś włoskimi słówkami i wyrażeniami, a ktoś odpowiada wam tym samym, tylko po duńsku, czy jakiemuś tam. :D
Ahhh sporo tych 18-stek jesiennych... :) Szykują się kolejne dwie. :D
Mam kolejne dwie fascynacje. :)
Moja pierwsza dzisiejsza fascynacja: książki w Książnicy :) Tyle literek w jednym miejscu... Jeeej... No i oczywiście regał z najwspanialszymi książkami: z psychologii. :D
Moja druga dzisiejsza fascynacja: tabletki. :P Jedna apteka, a w niej setki, tysiące okrągłych małych tabletek. Zjesz i zdrowiejesz. Ale możesz też umrzeć...
Tak, chyba macie rację, chyba nie wszystko jest ze mną w porządku. Ale co ja na to poradzę? Taka jestem i już. :P
I muszę nauczyć się włoskiego. :)
stokrotkowo-nadmorska
komentarze [1]
15 września
Ciekawe czy chociaż do zamiatania ulic się nadaję? Bo do chodzenia do TEJ szkoły i do TEGO nauczyciela na pewno nie. Wystarczyło, że spojrzał na mnie tym swoim świdrującym wzrokiem i przesłał mi telepatycznie jakieś złe myśli, a ja stwierdziłam niepewnym głosem, że średniowiecze zakończyło się ok. XI wieku...
Wstawanie o 6.00 rano, podróżowanie po 7.00 wściekle zatłoczonym autobusem ukochanej linii 107 i siedzenie w szkole od 8.00 do 17.00 bez przerwy + znów fascynująca podróż w 107, zdecydowanie nie robi dobrze mojemu umysłowi...
Kupiłam sobie kredki. :) Jeeej, ile tam było kolorowych kredek. :) Śliczne :))) Chyba chciałabym wrócić do przedszkola...mmm...pamiętam jak się siedziało przy maleńkich stolikach na maleńkich krzesełkach i rysowało godzinami. W pudełkach po serkach było mnóstwo kredek. Chyba we wszystkich kolorach świata. I można było bezkarnie je wyciągać i próbować każdy kolor. I powstawały obrazki... Uwielbiam te dziecięce prace. Moim zdaniem to dzieci umieją najlepiej przekazać obraz swiata, jaki widzą...
Ze ściany obok przygląda mi się wielki ogródkowy pająk sierpniowo-wrześniowy...
On ma przynajmniej wszystkie nogi, w przeciwieństwie do Daniela, który jedną ma splaszczoną, choć dzielnie się do tego nie przyznaje ... ;) No cóż, podróże stosiódemkowe wymagają. ;)
Boli mnie gardełko. I wciąż jestem sama, bo wszyscy wybyli z domu (na zakupy, jak ich znam), zanim ja do niego zdążyłam przybyć. Zdecydowanie nie podoba mi się wracanie po 18.00 do domciu i bycie jak człowiek pracy, albo nawet i więcej. Niech mnie ktoś ukocha, zanim padnę twarzą w klawiaturę...
stokrotkowo-nadmorska
komentarze [0]
14 września
Co w szkole? Wewerek nadal się ukrywa. ;) Rozmowy i negocjacje wycieczkowe trwają. Pasiaki, marszcząc nos pod okularami, pokazały dziś, co potrafią. PROF.K sam zaproponował nam, żeby dzisiejszy sprawdzian przełożyć i zrobić za rok :P Cóż za sensacja! ;) A na wychowawczej mamy rozstrząsać problemy hodowli pieczarek gdzieś tam... ;) Z szaloną Kaśką wyciągałyśmy takie plastikowe przypinki z mojego krzesła i przełożyłyśmy do jej krzesła (w zeszłym tygodniu robiłyśmy to samo, tylko na odwrót ;) ) Oprócz tego były jeszcze Świnki-Bułki, łosie machające kopytkiem, misie z piwnymi brzuszkami od miodku pitnego, sterroryzowane króliki z RPA... Ahhh... W skrócie - po prostu kupa (luźna?) śmiechu. :) Więcej zdarzeń nie pamiętam, za żadne nie żałuję... ;)
stokrotkowo-nadmorska
komentarze [0]
13 września
Zaczynam odczuwać brak wyjazdów... Dopada mnie to zawsze, kiedy przez dłuższy czas siedzę w domu... A od ostatniego wyjazdu minął już ponad miesiąc... A co mnie dopada? Chińskie zupki z Radomia... ;) Po prostu nagle, któregoś dnia, całkiem niespodziewanie odczuwam ogromny głód i chcicę na chińską zupkę. :) Taką obozową, z torebki, z tym śmiesznym kamaronem. :) I dziś padło na taką. I to w dodatku pomidorową (a to przez Stelkę, która mi w środku jakiejś pasjonującej lekcji (khemmm) zwierzyła się:"mam ochotę na zupę pomidorową") ;) Nie wyobrażacie sobie, co to była za męka, wytrzymać do końca lekcji, a potem jeszcze w autobusie bez mojej zupki! heheh ;) Doooobra była. :D No tak, to by było na tyle co do tematu zupek. ;)
A teraz urządzam konkurs :) Kto wie, jak wygląda Wewerek? (Agraff, Ty się nie odzywaj, bo już wiesz ;) ) Nagroda będzie ustalona przy odbiorze, a może wcześniej. ;) Wiem, że to będzie duuużo przeterminowana notka, pod którą będziecie się mogli podpisać, ale to wina myloga, który specjalnie i złośliwie nie chce się włączyć...
Dobranoc ;)
P.S. Pasiaki Morskie rulezzz... ;) (jak się nie odzywają, oczywiście) ;)
stokrotkowo-nadmorska
komentarze [0]
11/12 września
Dlaczemu, kiedy potrzebuję się do kogoś przytulić, ta osoba jest zawsze za daleko...?
Długie nocne rozmowy do późna... A potem znów długa przerwa - rozstanie (choć nigdy właściwie nie było zstania) i tęskne czekanie, aż znów wróci i włączy komputer... Listy, SMSy, ciepłe słowa i myśli... Ogromne uśmiechy radości i krzepiące nawiasy, gdy jest źle... Szeleszczące kartki, przekładane tysiące razy... Koperty pachnące setkami myśli, których pomieścić nie mogą... I tylko kartki, i tylko klawisze, widzące i czujące dłoń, która to wszystko wysyła...
stokrotkowo-nadmorska
komentarze [0]
11 września
3 lata temu... Pamiętam jeszcze ten szok... Pierwsza myśl: nowy film katastroficzny... Kiedy wreszcie do mnie dotarło, że to nie fikcja, ogarnął mnie ogromny strach. Strach i przerażenie - tylko to mnie wypełniało. I myśli, czy Kara żyje, czy jej rodzina jest bezpieczna... Przecież mieszkają tak blisko, codziennie tam bywają... A potem znów strach i niedowierzanie... Że można zrobić coś takiego... Do dziś wydaje mi się to nieprawdopodobne... Do dziś przebiegają mnie dreszcze, kiedy przypomnę sobie całą tą tragedię... Od tego dnia cały świat się zmienił. Czy kiedykolwiek jeszcze będziemy mogli czuć się naprawdę bezpieczni?...
stokrotkowo-nadmorska
komentarze [0]
10 września
Dziś mi lepiej. Potrzebuję po prostu czasu. Ona ma go już w nieskończoność...
Pytanie dnia: Kim jest Przemysław J.? Ehhh... Co ta szkoła z nami robi... A robi duuużo... Wu-efistka mąci nam w głowie nazywając Wałami Chrobrego coś, co wogóle ich nie przypomina (a myślałam, że tylko ja mam zdolności do gubienia się w swoim małym miasteczku...), PROF.K. umawia się z nami na picie pod mostem z żalu, że jest jednak naszym wychowawcą, dowiadujemy się też, że nie tworzymy z Emi Społeczności Rudych, bo jest nas w klasie tylko dwie... I że jako grupa nieformalna jesteśmy luźną kupą... Ja chyba na poważnie zostanę psychologiem i będę potem leczyć absolwentów Wielkiego Elytarnego LOIX...
stokrotkowo-nadmorska
komentarze [0]
9 września
:(
"Wszedł na cmentarz: śmierć, trawa, niepamięć i rosa."
...
stokrotkowo-nadmorska
komentarze [0]
8 września
;(
Boję się śmierci... Jesteś sobie, śmiejesz się, rozmawiasz, marzysz, planujesz... A już następnego dnia cię nie ma... Tak po prostu, przestajesz istnieć. Twoja dusza opuszcza ciało i wędruje daleko, daleko stąd. A ty stajesz się tylko martwym kawałeczkiem natury... I niczym więcej... Wiele razy już nad tym rozmyślałam, ale wciąż było to jednak daleko ode mnie. Umierało już kilkoro ludzi. Słabo ich znałam, niektórych wcale. Dalecy wujkowie, ciotki... Było mi w jakiś sposób przykro, ale wiedziałam, że tak już po prostu musi być... A teraz? To przyszło tak nagle, nikt się nie spodziewał. "...śmierć przyszła cicho, zabrała życie i sny..."...... Tylko nie rozumiem, dlaczemu. Jej życie było tak ciężkie, a jednak sobie radziła. Podziwiałam ją za to. A ona nawet nie zdążyła spełnić swoich marzeń...
Niektórych ludzi znam bardziej, niż ją. Ale jeszcze dwa tygodnie temu rozmawiałam z nią, szłam z nią... A teraz...
Jestem w szoku. Łzy wypełniają oczy, ściekają po policzkach... I wciąż to samo pytanie: dlaczemu?
stokrotkowo-nadmorska
komentarze [2]
6 września
Kolejna specjalna data, tym razem dużo, dużo, dużo milsza. :) Brutus mój wszedł w dorosłość... ;) :* Jeszcze raz 100 lat! I pamiętaj o dzieciach i sztucznych szczękach! ;) A winko było pyszne. ;)
Mylog nadal nie działa, co oni tam z tym robią, to ja naprawdę nie wiem.... Wrrr...
Dzisiejszy dzień był cudny. ;) Dawno się tyle nie uśmiałam. :D Nie dość, że na angielskim mówiliśmy o jeżach wpadających pod kosiarki, to jeszcze nikt nie wiedział, co to jest rezerwuar. :) Na WOSie były jeżdżące krzesła, nasz PROF.K. rysował Puchatka-Chudo-Grubego, Prosiaczka-Bardzo-W-Paski i Tygryska-Zamienionego-W-Czołg, z którego wystawał Krzyś-Dziwnie-Rozpłaszczony. Potem był Żółw Aspołeczny, bo uciekł zostawiając swoje jaja na plaży. No i jeszcze historie z życia Tygrysów Aspołecznych, które kopulują i uciekają. :D A potem nastąpiły scenki rodzajowe ze społecznych zachowań Tygrysów i tu ryczeliśmy ze śmiechu wszyscy...heheheh...
Ed- Cześć! Kim jesteś?
Eleo- Rrrr... Tygrysem.
Ed- To chodźmy na kawę.
:D
A wszystko to na jednym WOSie... ;)
Nastąpiły jeszcze super zakupy (z Moim Drugim Brutusem) w Bunkrze - moim ulubionym sklepie z glanami. ;) Dlaczemu ulubionym? Z powodu sprzedawców. :D Są tam tacy dwaj/trzej (różnie to bywa) panowie. Dziś pokazywali nam maleńki kołek osikowy. :D I wogóle rozmowy są z nimi przeciekawe. :) A na koniec w prezencie dostałyśmy za darmo po naszywce :D Buhahah... Jesteśmy po prostu najlepsze, co tu dużo gadać... ;)
Boli główka, ale to był świetny dzień. :) Teraz słucham reggae i świerszczy z ogródka. Pasują do siebie. ;) A tak naprawdę, to robię wszystko, żeby tylko się nie brać za naukę... Yhhh... To się może źle skończyć...
Pozdrawiam wesoło! ;)
"Chodźmy na kawę" :D
stokrotkowo-nadmorska
komentarze [0]
4 września
Dziś specjalna data... Niezbyt dla mnie miła, ale cóż... Hmmm... Minęły dwa lata od tamtej tragicznej wtedy dla mnie wiadomości... Dużo czasu minęło, dużo myśli przetoczyło się przez moją głowę... Sporo zrozumiałam, choć wciąż pojawiają się nowe pytania... Sporo się nauczyłam... Chyba stałam się silniejsza... Może trochę się zmieniłam... A i rany już się chyba zabliźniły... Obiekt moich rozmyślań też się zmienił... A może to ja dopiero przejrzałam na oczy i poznaję go teraz takim, jakim jest, a nie takim jakim mi się wydawał? Nie wiem... W każdym razie teraz smutek już jest nie za osobą, a za tym uczuciem szczęścia... To chyba dobrze? No, za osobą może jednak jest... Ale tą dawną, jaką znałam kiedyś, a nie tą, z którą czasem rozmawiam obecnie.
Jak dobrze, że nie ma już takiego smutku, jak dawniej... To mnie naprawdę przygniatało... Smutek i żal jest - owszem, ale już nie taki. Mimo wszystko jednak trochę boli... A obiekt tych wszystkich rozmyślań właśnie baluje na imprezie w pubie i pewnie nawet nie wie, że dziś taki dzień...
Dobrze, że nie jestem sama, że są znajomi, przyjaciele... I znajomi, którzy organizują ogniska ;) To dzisiejsze było mi naprawdę potrzebne. I dobrze, że mam Przyjaciela, z którym mogę porozmawiać...
stokrotkowo-nadmorska
komentarze [2]
Nareszcie raczyło zadziałać. :) Z tej okazji zaraz pojawi się tu duuużo zaległych notek. :) Uwaga, zaczynam...
stokrotkowo-nadmorska
komentarze [0]
"Wystarczy byś był - nic więcej
Tylko byś był - nic więcej
By Twoje skrzydła otuliły mnie"
stokrotkowo-nadmorska
komentarze [3]
Mmmm... Łąki, pola, trawy, kwiaty, miejscami trochę słoneczników... I drzewa - rozmyte w białawej lekkiej mgiełce... A wszystko to rozświetlone promieniami słońca, jak na obrazie przedstawiającym jakąś tajemniczą, baśniową krainę...
Właśnie taki widok mam teraz porankami. Szkoda, że mogę to obserwować tylko przez szybę autobusu... I że tylko przez kilka, kilkanaście minut... Nad tymi łąkami zimą są zawsze najpiękniejsze wschody słońca...
Tak się tu roztkliwiam, ale to wina mojej drogi autobusowo-powrotnej... Wsiadł na którymś z kolei przystanku (dokładnie pamiętam, na którym, ale czy to takie istotne teraz? ;) ), przejechał 3 kolejne i na 4 wysiadł... Miał długie włosy (oczywiście :D ), cudne oczy i jeszcze cudniejszy ciepły głos...Mmm... Helga, ja chyba spotkałam (znowu ;) ) meine paragon of man... ;P I co teraz??? ;)
stokrotkowo-nadmorska
komentarze [5]
Dzień lekki i ciepły. Długa przerwa na Zamku, okienko spędzone na Wałach, spacer po parku... Łapię ostatnie promienie słońca, ładuję swoje baterie słoneczne optymizmu na zimę... Coś czuję, że będą mi w tym roku bardzo potrzebne...
A teraz w tle Anathema i pełno dziwnych myśli...
"Widzimy wszystko jakby w zwierciadle, niejasno. Czasami możemy zajrzeć przez lustro i zobaczyć odrobinę tego, co jest po drugiej stronie. Gdybyśmy całkiem wyczyścili zwierciadło, zobaczylibyśmy o wiele więcej. Ale wtedy nie moglibyśmy już widzieć siebie..."
Jostein Gaarder - "W zwierciadle, niejasno"
stokrotkowo-nadmorska
komentarze [1]
No właśnie... Kilka faktów z życia Dorka:
1.blog zrobił się nagle ładny, porządny i wogóle nie do poznania. :) A właściwie, nie SIĘ, tylko Daniel zrobił, za co baaaardzo dziękuję, biję brawo i podziwiam za cierpliwość. ;)
2.fakt drugi, który pewnie już niedługo odbije się silnie na moim zdrowiu fizycznym i przede wszystkim psychicznym (choć chyba już to zrobił) - zaczęła się szkoła...Ta przebrzydła instytucja przyjęła mnie z zamkniętymi ramionami PROF.K. (nie PANA ;P ), który został zmuszony zostać naszym wychowawcą... Nie dość, że nasz historyk, PROF. od WOSu, to jeszcze wychowawca...I ja mam się teraz widywać z tym terrorystą kilka razy w tygodniu?! Jeśli przeżyję ten rok, to chyba dojdę do Częstochowy na kolanach. ;)
3.kolejna makabryczna nowość, to kolejna zmiana polonisty... 3 lata, 3 polonistów i matura z polaka...No, ciekawe, ciekawe... Ale, że Romek zniknął z naszych oczu na jakiś czas, to właściwie dobrze... Chociaż...będę tęsknić za opowiadaniami o jego przyjaciółkach, przyjaciołach-gejach, braku akceptacji, zbieraniu buraków, ziemniaków, popijawach, w których nie uczestniczył i kotce-wielkiej indywidualności... :P
4.fakt czwarty, to apel, nowe kotki (maleństwa jakieś) i Wały, z których jakoś wszyscy szybko się zmyli... No, ale ma się te znajomości i poszło się na grzańca... Mmmm... pychotka :D
Do Brutusa: zakupy w Bunkrze też mi się podobały ;) Niedługo znów do nich pójdziemy, tym razem może skusimy się na wspólne wysysanie krwi z panem włosiastym? :>
Napisałabym jeszcze więcej, ale i tak już dużo tego wyszło... Hihi
Pozdrowienia dla mojego Bruda, który nie wiem, co robi. :)
I jeszcze tylko przesłanie dla Brutusa - strzeż się torów, szyn i kratek! :P
I coś dla Brutusa The Second - PA...PA...PAA.... ;)
Dobranoc, śpijcie dobrze, bo jutro do szkółki... bleeahhh... :P :*
stokrotkowo-nadmorska
komentarze [12]