T jak... trampki ;)
23:37:24, środa, 27 kwietnia 2005

Dzień deszczowy, ale oczywiście fakt, że na dworze mokro, zauważyłam dopiero po ponad godzinie od momentu, kiedy się rozpadało... ;)
Miło pospacerować sobie pod ogromnym parasolem w tym wiosennym deszczu.
Zwłaszcza z Helgą, która namawia do szaleństwa.
A więc są. Najpiękniejsze i najbardziej optymistyczne trampki pod słońcem. :]

stokrotkowo-nadmorska
komentarze [8]

Słówko jeszcze o miziającym wskaźniku
23:02:03, wtorek, 26 kwietnia 2005

Rozmowa III

Brutha(P) (22:20)
mozesz dodac na blogu, ze tak bardzo balas sie mojego miziającego wskaznika, ze az zdalas :> :*
Dorek (22:20)
hihi dobrze :>

Wyjaśnienie: miziający wskaźnik, to Nadzwyczaj-Niespodziewanie-Rozkładający-Się-Wskaźnik, którym byłam terroryzowana podczas niedzielnych prób przed Bruthą. Nikomu nie życzę doświadczania tego ;)

stokrotkowo-nadmorska
komentarze [2]

Bieganie, zapominanie, wykręcanie - czyli Dorek w akcji pod kryptonimem "Fuckin` matura"
22:51:47, wtorek, 26 kwietnia 2005

Rozmowa II

Dorek (22:09)
byłyśmy ze Stelką tam już gdzieś tak ok.14.30 :D
Dorek (22:09)
haha
Damian (22:09)
:]
Damian (22:09)
:P
Dorek (22:09)
i czekałyśmy i czekałyśmy i coraz bardziej się stresowałyśmy :P
Damian (22:10)
heuehhe
Damian (22:10)
no wlasnie :P
Dorek (22:10)
i to było straszne
Dorek (22:10)
i każdy jak wychodził to narzekał na pytania i twierdzil, że skopał wszystko
Damian (22:10)
TAA :P
Damian (22:10)
wszyscy tak :]
Dorek (22:10)
nooo
Dorek (22:11)
tylko, że ja na swoich pytaniach, to naprawdę padłam i coś tam wystękiwałam po trochę, ale nie była to w żadnym wypadku płynna odpowiedż :D
Dorek (22:11)
poza tym nie wiedziałam, gdzie się włącza rzutnik i parcha podbiegła i mi go włączyła :D
Damian (22:11)
tak i 85 za friko :P
Damian (22:12)
buahaha
Damian (22:12)
dorota -nieuswiadomiona
Damian (22:12)
:P
Dorek (22:12)
i zapomniałam też, że miałam wydrukowaną "pieśń IX" ale na innej folii
Dorek (22:12)
i narobiłam zamieszania :D
Damian (22:12)
jak to dorota :P
Dorek (22:12)
a [poza tym zaczęłam mówić, powiedziałam pierwsze zdanie i zamilkłam i nie wiedziałam, co dalej :D
Dorek (22:13)
a potem cały jeden akapit dalszy wywróciłam do góry nogami :D
Damian (22:13)
o kurcze pieczone i..
Dorek (22:13)
i ogólnie to jakby mnie nagrać, to chyba bym padła ze śmiechu oglądając to
Damian (22:13)
FAJNIE MASZ
Damian (22:13)
I TYLE DOSTALAS :P TO ROB TAK CZESCIEJ :P
Dorek (22:14)
hahah
Dorek (22:14)
biegałam jak z pieprzem do rzutnika i spowrotem, a potem jak były pytania, to zapomniałam, że mogę usiąść i dopiero ten dziwny facet mi pokazał ręką, żebym usiadła :D
Damian (22:16)
buahahahhahaha
Damian (22:16)
to pewno za ten cyrk dostalas tyle puntktow :P
Dorek (22:16)
chyba tak :D
Damian (22:16)
bylo po rzutniku poskakac to by bylo 20 :P
Dorek (22:16)
buhahah
Dorek (22:17)
jakbym tylko była w stanie się wdrapać na tą ławkę, gdzie to stało :P
Damian (22:18)
:] :] :]
Dorek (22:22)
a mówiłam, że pojawił się nasz ukochany PROF.K.? :D
Damian (22:22)
nieeee
Damian (22:22)
i cooo
Damian (22:23)
gadal cos
Dorek (22:23)
tak, pocieszył nas, że za 1 razem matura to duży stres, za 2 też, ale za 3 i 4 to już pestka :P

stokrotkowo-nadmorska
komentarze [2]

"Hura, hura, dzisiaj matura, marynara i fryzura, matura" ;P
22:39:52, wtorek, 26 kwietnia 2005

No i po ustnym polskim. :D Dzień niesamowity, ale nie mam siły o wszystkim pisać, więc wykorzystam podstępnie fragmenty z rozmów. ;)

Rozmowa I

Dorek (22:02)
łaaaaa :D 85% :D:D:D:D:D:D
Dorek (22:04)
ale takiego stresu, co ja dziś przeżyłam, to nie miałam jeszcze nigdy i w ogóle to niesamowity dzień był ahhhh i śmiechowy, bo nam już z tego stresu odbijało, a po prezentacji poszłyśmy ze Stelką i przyszedł po nas jeszcze Daniel (...) i pojechaliśmy we trójkę do herbaciarni. byłam tam pierwszy raz, fajowe miejsce, tylko łazienkę mają brzydką :D i piłam herbatę, taką z zielonych, nazywała się "cynamonowa gwiazda"
Dorek (22:06)
i w ogóle było tak śmiechowo, bo odreagowałyśmy ze stelką cały stres, a daniel nam pomagał i też się wygłupiał i ludzie dziwnie na nas na ulicy patrzyli :P a potem wróciłyśmy do szkoły na ogłoszenie wyników i to było dobre i ja już nie mam siły, żeby tyle gadać :]

stokrotkowo-nadmorska
komentarze [0]

Dżem na stres?
22:34:14, poniedziałek, 25 kwietnia 2005

Wzorem Helgi, która smutki zajadała dżemem prosto ze słoika, zajadam stres Domowym-Dżemem-Wiśniowym-Prosto-Ze-Słoika. Nie pomaga, a nawet jest gorzej. Pamiętajcie, nigdy nie jedzcie słodkiego dżemu łyżeczkami, gdy się stresujecie. Nie dość, że jestem podenerwowana, to jeszcze mnie mdli...
A wszystko to, bo... jutro maturaaaaaa... I to ustny polski... Łaaaaaaaaaa!!!!!!!!!

stokrotkowo-nadmorska
komentarze [3]

O Rozalce, chorowaniu i co z tym wspólnego ma to straszne słowo na m
21:41:22, środa, 20 kwietnia 2005

Ustne matury rozpoczęte, co szczęśliwsi są już po obu egzaminach i do pisemnych mają wolne. A ja dopiero mam w ostatnich dniach matur pisemnych w ogóle... :/ Z dnia na dzień stres coraz większy... Ehh wolałabym mieć to już za sobą...

Ustne matury rozpoczęte, a ja co? Choruję, bo jakże by inaczej. :P Od niedzieli wieczorem. Mamiszon ma mnie już dość i mówi dziś: "Ty przestań chorować, bo jak nie to cię wciśniemy do piekarnika jak tą biedną Różę (czy ona Rozalką nie była? - dopisek: dorek), podgrzejesz się trochę i od razu wyzdrowiejesz. I nawet praw rodzicielskich nam nie odbiorą, bo to przykład z lektury przecież." Co za dom, nawet człowiekowi spokojnie chorować nie dadzą...!

Uczę się, a raczej próbuję się uczyć. Historia na zmianę z prezentacją do polskiego. I guzik z pętelką. A nawet bez. Nic nie idzie, nic nie pamiętam. Ratunku...! Kupcie mi solidny zapas "Bilobil. Na koncentrację, na pamięć." to będzie chyba najlepsze rozwiązanie...

A ja miałam takie ambitne plany... Dokończyć historię do 29 kwietnia, w między czasie ćwiczyć prezentację i pospikingować trochę do ustnej angielskiej... 30 maja solidny odpoczynek od rana do nocy. Od 1-3 maja przejrzeć polski i przypomnieć sobie co nieco o epokach i pisarzach itp. 4 maja solidny odpoczynek, potem 4, 5 matura. 6 solidny odpoczynek, a potem do 12 lecieć już tylko z historią... Eeehhh... Szkoda, że w domu jestem znana ze słomianego zapału...

Tak więc najlepiej to nie jest. Ale w radiu jakby specjalnie dla mnie same porządne rzeczy grają cały dzień. "Uśmiech się..." tak, tak, uśmiech się! Zawsze przecież jest jeszcze sesja zimowa, a maturę mogę próbować przez 5 kolejnych lat... :P

stokrotkowo-nadmorska
komentarze [11]

absolwentka w trampkach i ze średnim wykształceniem w kieszeni
23:06:51, sobota, 16 kwietnia 2005

Nie odkryję Ameryki, stwierdzając, że wczoraj skończyłam szkołę. Ale właśnie tak się stało, skończyłam. Ostatni pokłon ("Ave, Imperator!") w Wielkim Impreium Zła czyli Wspaniałym Cudownym Państwie W Państwie, czyli moim liceum, wykonany. No, może jeszcze nie taki ostatni, bo wyniki matur w czercu jeszcze trzeba będzie odebrać...

Zakończenie? Trwało 2,5 godziny, bo zostaliśmy jeszcze na programie artystycznym. Ogólnie nie było źle, śmiechu sporo, dużo gadania, kwiatów, zdjęć, filmów, były też dziwne piosenki i "zakopywanie" drzewka kupionego na naszą cześć i "zakopywanego" w miejscu starej brzozy, wyciętej z powodu zniszczeń przez wiatr. Swoją drogą, brzozy odżałować nie mogłam i nie mogę. Ale z tym drzewkiem, miły gest, nie ma co. Było też "to już jest koniec, nie ma już nic, jesteśmy wolni, możemy iść..." w pseudo hip-hopowym wydaniu z towarzyszeniem chórku. Chórek składał się m.in. z Burzy - naszego matematyka. Boki ze śmiechu zrywaliśmy. Tylko klasa się dziwnie rozlazła do domów (czopy jesteście, jak to mawia Damian :P )...

Hmm... Wszyscy w notkach o takim temacie zazwyczaj podsumowują całe liceum, piszą jak im smutno itp. A ja nie umiem. Nie jest mi przesadnie smutno, czy żal. Może dlatego, że nie zdążyłam się tak naprawdę zżyć z tymi ludźmi... Co innego było na zakończenie gimnazjum, gdzie po 9 latach spędzonych razem nie mogliśmy się ze sobą rozstać... Ile łez poleciało wtedy... A teraz? Jakbym nagle przestała czuć... Czuję co prawda pewien sentyment, ale nic więcej... Dziwnie to tak. Może na całkiem końcowym zakończeniu, kiedy odbierzemy wyniki matur, będzie inaczej?

A teraz jestem już absolwentką. I mam średnie wykształcenie. Jak to powiedziała Helga:"Chyba zacznę wszystkie ankiety w internecie wypełniać i będę mogła w wykształceniu wpisywać: średnie!" ;)

Powinnam się uczyć. Dużo, dużo, dużo. A mój pierwszy dzień teoretycznych wakacji, pełnych nauki jednak, wyglądał tak: postrzyżyny mojej siostry wykonane przez Stelkę z towarzyszeniem Duczka, spacer i pizza z Helgą i Michałem... Taaak... Za 10 dni pierwszy egzamin...

PS.
Do noszenia butów obcasowych to ja się zbytnio nie nadaję. Dziś jeszcze bolą mnie bardzo stopy i mam dwa plasterki. A już nie powiem nawet, co było wczoraj...(choć studniówka w tych samych butach minęła mi "siewietnie", nie mam pojęcia od czego to zależy) Ale dzięki Ci, Panie za tego, kto wymyślił trampki! ;)

stokrotkowo-nadmorska
komentarze [8]

Rozmowy kontrolowane
17:39:05, czwartek, 14 kwietnia 2005

Rozmowa prowadzona chwilę po tym, jak się tylko zdołałam uspokoić po napadzie śmiechu:

Dorek (13-04-2005 21:39)
widzisz, mamiszon robi w szkole kolejne przedstawienie po angielsku z dzieciakami
Daniel (13-04-2005 21:39)
co?
Daniel (13-04-2005 21:39)
acha
Dorek (13-04-2005 21:40)
zawsze jak robi te przedstawienia to dopiero się dzieje...
Dorek (13-04-2005 21:40)
przerabiałam już posypywanie głowy mąką, żeby włosy zrobiły się siwe, tworzenie kostiumów dla alladyna też już było
Daniel (13-04-2005 21:41)
ech... dopsh, ze moja matus juz nie ma spraw wychowawczych :P
Dorek (13-04-2005 21:41)
tym razem mamiszon założył hodowlę grzybów
Dorek (13-04-2005 21:41)
grzyby są z waty, miedzianego drutu i papieru
Daniel (13-04-2005 21:41)
:)
Dorek (13-04-2005 21:42)
leżą na podłodze w telewizorni, a mamiszon wrzeszczy na nas:"Uważaj na grzyby, bo zabiję!"
Dorek (13-04-2005 21:42)
a mnie się przypomina piosenka Kazika, gdzie śpiewał:" Wicuś ulepił grzybki..." :D
Dorek (13-04-2005 21:43)
przyszedł też czas na tworzenie stroju dla księżniczki
Daniel (13-04-2005 21:43)
i jak idzie? :>
Dorek (13-04-2005 21:43)
oczywiście z firanki, mamiszon kupił wczoraj w ciuchbudzie śliczną, zwiewną jak mgiełka firankę (za całą złotówkę ) :D
Dorek (13-04-2005 21:44)
po wypraniu dziś okazało się, że firanka jest prawdopodobnie afrykańską moskitierą :D
Daniel (13-04-2005 21:44)
grunt, to oszczednosc ;P
Dorek (13-04-2005 21:45)
a mamiszon chodzi zdziwiony i myśli, jak to teraz pociąć, bo się dziecko zaplącze, a ja mam wizje biednego dziewczęcia plączącego się niczym wielki afrykański komar w tej moskitierze :D
Dorek (13-04-2005 21:45)
Boże, co tu się dzieje...
Daniel (13-04-2005 21:47)
ech...
Dorek (13-04-2005 21:47)
co?
Daniel (13-04-2005 21:47)
grnt, ze jest zabawnie
Dorek (13-04-2005 21:47)
łojjjj i to jak zabawnie... już mnie usta bolą po całym takim śmiechowym dniu
Dorek (13-04-2005 21:48)
(opowiadania o tym, jak mi mamiszon dziś podrzucił czubiaste buty koleżanki z pracy, która chce się ich pozbyć, a ja pękałam w nich ze śmiechu, bo chodzi się w tym jak w płetwach, to chyba Ci oszczędzę ;) )

I jak ja mam być normalna w takim domu?

stokrotkowo-nadmorska
komentarze [4]

zainspirowane Agraffkową Kingą z pĄtonu
16:58:49, środa, 13 kwietnia 2005

Z dorkowego zeszytu (klasa 2 podstawówki):

"Ja zÓch i ty zÓch. Jest nas zÓchów dwóch. DrÓżyną zÓchową dowodzi drÓCH lub drÓCHna."

Trzecie zdanie dobrodusznie zostało poprawione przez czyjąś rękę na niebiesko, a nie na czerwono, ale moja wersja (widoczna tutaj) i tak przebija przez to.

stokrotkowo-nadmorska
komentarze [5]

"Wieczór wiosenny/ dodam jeszcze kadzidła/ bo już się spala"
22:42:45, wtorek, 12 kwietnia 2005

Dobrze mi dziś było. Rozłożyłam leżak w ogródku, pierwszy raz tej wiosny. Słońce, lekki wiaterek, oszałamiający zapach fiołków, śpiewające ptaki i motyle. :) Pierwsze motyle, jakie widziałam tej wiosny. Próbuję sobie przypomnieć, jakie wakacje wróżą wg historii o Muminkach biały i żółty motylek, ale jakoś mi nie wychodzi. I jeszcze wszystko puszcza zielone pączki albo zaczyna kwitnąć.
Było dobrze. Tak, to mogę się uczyć tej przeklętej historii.
Kiedy weszłam znów do domu, miałam ochotę śpiewać. Coś się ze mną stało i znów uwierzyłam, że wszystko jest możliwe i że każde marzenie się kiedyś spełni...

I myślałam tak aż do tej chwili. Dopóki nie zobaczyłam pewnego napisu, czyichś słów... Eh, czy już całe życie będzie mnie to prześladować?

stokrotkowo-nadmorska
komentarze [5]

życiowo
22:39:33, niedziela, 10 kwietnia 2005

Każda przyszła kobieta w dniu narodzin powinna dostawać "Instrukcję obsługi mężczyzny". O ile świat byłby wtedy prostszy.

stokrotkowo-nadmorska
komentarze [24]

Wniosek z pewnej rozmowy...
17:22:29, sobota, 9 kwietnia 2005

Faceci to świnie dążące do zaspokojenia swoich potrzeb seksualnych.

Nie wszyscy.

Tylko ja nie umiem rozróżnić tych gatunków.

:(

stokrotkowo-nadmorska
komentarze [3]

Drobiazgi?
23:52:45, czwartek, 7 kwietnia 2005

Kilka rzeczy (nieistotnych?):

1. Widziałam go dziś. Moje oczy wpatrywały się w niego zza szklanej tafli okna. Gdy zniknął za horyzontem, zapłakały. W okno nie spojrzał.

2. Nie mogę spać. Znowu. Z powodu przedsnu i posnu. Za dużo myśli. I ta przeklęta świadomość. Najgorsza, kiedy napada tuż po przebudzeniu. Mam dwa wyjścia - nie spać wcale lub zasnąć i nigdy się już nie obudzić. Żadne nie jest dobre...

3. Magiczny wieczór. Msza z całkiem innego punktu widzenia-siedzenia. Procesja pod papieski pomnik i szukanie swojej chichoszy w tym tłumie. Podziękowania do ludu (czyli nas) i dumne słowa, a ja obserwuję zachodzące niebo (tak, tak, zachodzące niebo, nie słońce). I myślę: zamiast tych dumnych przemówień, wystarczyłoby: "spójrzcie w niebo..." I jeszcze chóry i fiołki. I dym z zapalonych zniczy w świetle reflektorów. I zaduma. A potem wino w magicznym miejscu (kto by pomyślał) i "świecznik". I zapomnienie. Chwila wytchnienia. Magiczny wieczór.

4. I cały dzień taki... Chłodny wiatr, śpiew ptaków, zapach i wiosenny deszcz, który jakby doskonale wiedział, co się wczoraj stało i chciał mnie pocieszyć, płacząc jednak ze mną...

5. Część okienka między lekcjami spędzona na Zamku. W deszczu oglądanie niesamowitych zdjęć z wystawy. I zapisywanie w telefonach sentencji - podpisów do zdjęć. I spłaszczone tiramisu.

6. Co krok wydaje mi się, że widzę któregoś z nich - M. lub K. Serce bije szybciej w nadziei, że to on. W nadziei, że to nie on. Serce, czego tak naprawdę chcesz?

7. "Samemu jest lepiej..." Słyszę, przeszywa mnie skurcz, mocno zaciskam powieki. I to się powtarza ...dziesiąt razy przez całą dobę. "Samemu jest lepiej..."

8. Byle już było po maturach... Wtedy wszystko będzie inne.

stokrotkowo-nadmorska
komentarze [7]

"this is the end my beautiful friend..."
22:45:23, środa, 6 kwietnia 2005

Kolejny koniec za mną... Właściwie jestem w jego trakcie...
A ile jeszcze końców przede mną...? Chyba nie chcę wiedzieć... :(

I pomyśleć, że parę dni temu szliśmy po ciemniejącym lesie, trzymając się za ręce jak małe dzieci, dodające sobie otuchy... :(

Źle mi...

stokrotkowo-nadmorska
komentarze [6]

nielubienie
22:59:07, poniedziałek, 4 kwietnia 2005

Miłość mnie nie lubi........

stokrotkowo-nadmorska
komentarze [0]

...
13:59:26, niedziela, 3 kwietnia 2005

Nocny SMS do Tomka:

"Odszedł największy Anioł na tej ziemi...".....Ciemno, w oknach domów światła świec, a na niebie gwiazdy.....Nie wyobrażam sobie kolejnej nocy na lednickim polu bez połączenia z Papieżem i wysłuchania jego słów, płynących do tysięcy ludzi zgromadzonych na polu, a tak naprawdę wypowiedzianych do każdego z osobna.....

Odeszła nie głowa kościoła. Odszedł Przyjaciel.

stokrotkowo-nadmorska
komentarze [1]