I udało się - wyjeżdżam do Gdańska wykopywać krzyżaków! Wracam za 2 tygodnie, tęsknijcie ;)
Będzie zabawnie, bo Marzena (pojechała tam dzień wcześniej) przesłała dziś wieści z frontu - mianowicie, że widziała nasz wykop i miejscami woda prawie po kolana... Tak więc z szaleństwem w oczach zaczęłam poszukiwać kaloszy... W domu nie ma, sklepy zamknięte... Udało się pożyczyć z Morelowego Wzgórza. Zielone i conajmniej 2 rozmiary za duże. Kurtkę mam też zieloną, a od deszczu - dużo za dużą i bardzo żółtą. Do tego zakopiańska szara czapka z pomponem. Wyglądam jak idiotka w tym wszystkim. Moja siostra zaprzecza, twierdząc, że po prostu jak humanistka...
Po wielkich przejściach udało mi się wszystko zapakować, nie powiem jak, ale najważniejsze, że z powodzeniem przedsięwzięcia ;) Cała dumna zeszłam z plecakiem pochwalić się rodzinie (plecak większy ode mnie).
Mama: "No i ładnie. Coś jeszcze możesz tam dołożyć, bo się zmieści."
Tata: "Za duże, wyjmij coś."
Nie ma to jak zgodność rodzicielska!
O wyjeździe dużo jest do opowiadania, jeszcze przed faktem wejścia do pociągu, bo te 2 tygodnie będą bardzo intrygujące... Począwszy od Gorylkowej, poprzez fakt mieszkania w budynku do rozbiórki, na wszechobecnym błocie kończąc... Taaaak... ;>
Jak przeżyję, to wrócę, chyba że spłynie na mnie fala błota, zadusi i zmumifikuje, to za ileś lat wykopią mnie moi następcy ;)
stokrotkowo-nadmorska
komentarze [6]
Wczorajsze prawie 10 godzin na uczelni i zajęcia ciurkiem bez okienek objawiły się tak:

PS.
Jadę do Gdańska! :):):) Będę kopać cegły krzyżackie. Kto mi kupi gumofilce? Albo chociaż kalosze w kwiatki...
PS.2
Chyba, że nasz Profesór Archeologiczny znowu strzeli focha i nas wykreśli z listy, jak poprzednio... :/
stokrotkowo-nadmorska
komentarze [4]
Można poświęcić komuś prawie rok z własnego życia... Być dla niego, prawie na każde zawołanie... Wspierać, głaskać, przytulać, gdy źle... Rozmawiać, tłumaczyć, wyjaśniać, jak można żyć lepiej, normalnie... Pomagać wychodzić z tarapatów... Być jak poducha, dzięki której upadek tak nie boli... Być jak podpórka, na której można się oprzeć i powstać... Wkładać w to całą swoją energię i wszystkie siły... Wszystko po to, by prawie po roku usłyszeć, że i tak nigdy się nic nie zrozumie i że kumple są lepsi, bo oni wiedzą i rozumieją...
I kto jest głupi - ja czy on? Oczywiście, że ja. Bo znów się dałam wyrolować...
stokrotkowo-nadmorska
komentarze [6]